Znane i mniej znane okolice West Lake w Hangzhou.

West Lake to najważniejsza i najbardziej popularna atrakcja miasta Hangzhou. Jezioro znane jest na cały kraj i przyjeżdżają je oglądać tłumy Chińczyków.

Dla nas również jest miejscem szczególnym, jako że, to właśnie tam skierowaliśmy swoje kroki, dzień po przylocie do Państwa Środka. Było to pierwsze, co tak naprawdę w Chinach zobaczyliśmy.

Chociaż na początku nie byłam jakoś szczególnie oczarowana tym jeziorem, z czasem nabrałam do niego ogromnego sentymentu. Obecnie, uczucie to stale się nasila, chociaż, a może przede wszystkim dlatego, że od Hangzhou dzieli nas pół kraju.

Trudne początki były prawdopodobnie spowodowane dużą ilością turystów, przemieszczającą się wąskimi ścieżkami wokół jeziora i co za tym idzie, brakiem atmosfery. Z biegiem czasu, gdy zaczęliśmy nad jezioro wielokrotnie wracać i to w różnych okolicznościach pogody, udało nam się odkryć jego prawdziwy urok.

A co składa się na ten urok? Idealnie płaska tafla wody, przecinana przez małe, drewniane łódki, starsi panowie puszczający latawce, setki lotusów unoszących się na wodzie, mostki o romantycznych kształtach i przede wszystkim, okoliczne wzgórza usiane pagodami i świątyniami.

Wokół West Lake znajdziemy naprawdę przepiękne i klimatyczne miejsca. Niektóre są bardzo popularne i tłumnie odwiedzane, inne zdają się pozostawać w cieniu. Nas oczywiście, najbardziej urzekły te drugie.

O niektórych z nich wspominałam już w poprzednich postach. Dzisiaj nadeszła pora, aby uzupełnić listę.

Yue Fei’s Tomb and Temple.

Yue Fei’s Tomb and Temple to jedna z bardziej popularnych świątyń wokół jeziora. Poświęcona jest sylwetce Yue Fei – generała południowej dynastii Song i bohatera. Nie wywodził się z zamożnej rodziny, ale dołączył do armii walczącej z najeźdźcą – armią Jin i z czasem stał się zasłużonym generałem. Niestety, za sprawą intrygi zaplanowanej przez swoich przeciwników, został niesłusznie oskarżony i zamordowany w 1142 roku.

Po dwudziestu latach, cesarz Xiaozhong dokonał jego rehabilitacji i Yue Fei stał się inspiracją dla kolejnych pokoleń i symbolem walki z obcą agresją.

Na terenie obiektu, znajdziemy nie tylko świątynię i grobowiec, ale również żelazne, klęczące figury osób odpowiedzialnych za śmierć Yue Fei. Te, które znajdują się tam obecnie, pochodzą z 1979 roku. Poprzednie były wielokrotnie niszczone.

Chenghuang (City God) Tower.

Wieża Chenghuang jest wysoka na 41,6 metrów i rozciąga się z niej panoramiczny widok na jezioro i miasto. Obok znajdziemy zabudowania świątynne, wielki, obwieszony czerwonymi tabliczkami dzwon i przede wszystkim, ciszę i spokój. My odwiedziliśmy to miejsce w październiku i nie było tam prawie nikogo.

Hupao (Tiger) Spring.

Tiger Spring to miejsce ciekawe z wielu powodów. Po pierwsze, naprawdę znajduje się tam źródło, z którego czerpie się wodę. Widzieliśmy ludzi, którzy wynosili stamtąd ogromne butle i sprawiali wrażenie, jakby robili to na porządku dziennym.

Być może prawdą jest to, co wyczytaliśmy z tablic informacyjnych. Mianowicie, cesarz Qianlong, uznał tą wodę za trzecie najlepsze źródło w Chinach. Zarówno on, jak i cesarz Kangxi, podczas swoich wizyt w Hangzhou, nakazywali, aby używano jej do ich codziennych potrzeb.

A skąd wzięła się nazwa źródła? A no stąd, że zostało ono przeniesione z góry Hengshan, przez dwa tygrysy. Hahaha, uwielbiam te chińskie legendy.

Tiger Spring to jednak nie tylko woda. Na terenie dość obszernego parku, znajdziemy również świątynię Hupao. Jest to świątynia nietypowa, gdyż skupia się wokół ciekawej postaci, która ……… zdaje się być nieustannie nawalona.

Mamy zatem przed oczami pana w podeszłym wieku, w pozie jak biesiadujący Rzymianin. Koszulę ma rozpiętą i świeci żebrami. W jednej ręce liściasty wachlarz, w drugie spreparowana dynia, wypełniona trunkiem. Do tego uśmiech od ucha do ucha i figlarne spojrzenie. A na półce w świątyni, alkohol do sprzedania. Kupiliśmy, no bo jakże by nie?!

Nie wiem jak nazywa się ta postać, ale w świątyni jej wizerunki są dosłownie wszędzie. Poza większymi posągami, były też mniejsze, różnorakie figurki, a także dekoracje ścienne.

Jade Emperor Hill.

Jak sama nazwa wskazuje, tutaj mamy do czynienia z całym wzgórzem. Nie jest to chyba zbyt popularne miejsce wśród turystów, gdyż my, spotkaliśmy tam zaledwie garstkę osób. Niełatwo było nam też odnaleźć, prowadzącą na szczyt ścieżkę.

Ale na wzgórzu, znajduje się świątynia taoistyczna (Fuxing Taoist Temple), gdzie ludzi było już znacznie więcej. Zdaje się, że przyjechała wycieczka z jakiejś wioski, gdyż ludzie krzątali się po świątyni, chodzili od mnicha do mnicha ze złożonymi rękoma i płacili za koraliki. Biznes w wydaniu religijnym, kwitnął.

Sama świątynia spodobała nam się jednak bardzo. To położenie na szczycie wzgórza, odizolowanie od miasta, dym kadzideł i piękne elementy dekoracyjne. Na pewno warto tam zajrzeć.

Po wizycie w świątyni, wybraliśmy się na dalszą eksplorację okolicy, gdyż wiedzieliśmy, że na stokach wzgórza, powinny znajdować się skalne rzeźby (Statues of Tianlong Temple) i bardzo chcieliśmy je odszukać. Nachodziliśmy się co niemiara i wielokrotnie pytaliśmy o drogę, ale minęło mnóstwo czasu, zanim wreszcie odnaleźliśmy te rzeźby. Jak się okazało, gra nie była warta świeczki. Zdjęcie na bilecie było jakieś stare albo mocno podrasowane, gdyż w rzeczywistości, rzeźby nie miały z nim nic wspólnego. Może kiedyś prezentowały się dostojnie, ale teraz nie zostało po ich oryginalnym wyglądzie ani śladu. Są odnowione, białe i bardzo przeciętne.

Zapuścić się w te rejony jednak i tak warto. Schodząc dalej ze wzgórza, zobaczymy bowiem coś naprawdę ciekawego. Otóż, po drugiej stronie wzgórza, znajduje się wielkie pole, w kształcie ośmiu diagramów.

Eight Diagram Field.

Z góry, pole wygląda trochę jak miejsce lądowania statku kosmicznego. Jest to po prostu coś, czego nigdy nie spodziewalibyśmy się zobaczyć, gdybyśmy nie wiedzieli, że takie miejsce istnieje.

Ale istnieje, a co więcej, wciąż uprawia się tam jakieś rośliny.

A zatem, w środku wielomilionowego miasta, rzut beretem od ogromnego blokowiska, jest sobie pole uprawne, w dodatku w kształcie ośmiu diagramów. No bo czemu by nie?!

West Lake – rejsy po jeziorze.

Wizyta nad jeziorem West Lake, nie byłaby kompletna, gdybyśmy nie zdecydowali się na rejs jedną z dostępnych łódek. Opcji jest całkiem sporo, od małych, zaledwie kilkuosobowych łódeczek, po wielkie kolosy w kształcie smoków.

My za pierwszym razem, wybraliśmy małą łajbę, razem z dwójką naszych znajomych. Teraz już nie pamiętam, ile dokładnie miało to kosztować, ale wiem, że wkurzyliśmy się na maksa i zapłaciliśmy mniej. A dlaczego? A no dlatego, że rejs był dużo krótszy niż miał być, a poza tym, nasz wioślarz postanowił urządzić sobie pogawędkę z innym wioślarzem. W związku z tym, przez długi czas płynęliśmy burta w burtę z inną łódką i słuchaliśmy chińskiej rozmowy.

Najgorszy serwis na świecie! Czy ci ludzie naprawdę nie rozumieją, dlaczego ktoś chce wybrać się na wycieczkę po jeziorze? Czy to nie jest oczywiste, że zamiast wysłuchiwać chińskiego bełkotu, wolałby ciszy, spokoju i rozkoszowania się dźwiękiem wody uderzającej o łajbę?! I swobodnego widoku, a nie tylko z jednej strony, bo po drugiej jest inna łódka, w dodatku pełna ludzi!

Na szczęście, nasze drugie podejście do rejsu po jeziorze, było dużo bardziej udane. Tym razem zdecydowaliśmy się na znacznie większą łódkę, mieszczącą kilkadziesiąt osób i mającą wyznaczony kurs. Mianowicie, płynęliśmy na środek jeziora, gdzie znajduje się wyspa.

Three Pools Mirroring the Moon.

Wyspa, o której tutaj mowa, to Lesser Yingzhou. Składa się na nią podzielone na cztery części ……… jezioro oraz cienki pas lądu wokół. W związku z tym, jest to wyspa na jeziorze i jezioro na wyspie. Widziana z góry, tworzy chiński charakter tian.

Jednak to, po co tak naprawdę przyjeżdża się na wyspę, to trzy kamienne pagody znajdujące się u jej brzegu, które stąd widać najlepiej. To te same pagody, które widać na odwrocie banknotu o nominale 1 RMB i które są najbardziej rozpoznawalnym symbolem miasta.

Wycieczka na Lesser Yingzhou jest godna polecenia, nie tylko ze względu na pagody, ale również z powodu pięknych widoków na jezioro.

Natomiast na stały ląd, nie musimy wracać tą samą drogą. Możemy zdecydować się na inną przystań łodzi i popłynąć w wybranym kierunku.

Co prawda duże łodzie pływają na silniku, ale i tak było to lepsze doświadczenie, niż ta mała łódka, wspomniana powyżej.

Białas – atrakcja dla Chińczyka.

Wybierając się nad jezioro, trzeba liczyć się z tym, że będąc białasem, można łatwo stać się atrakcją porównywalną do samego jeziora. Jak już wspominałam, przybywają tam tysiące turystów, często z wiosek i miasteczek, gdzie obcokrajowcy nie należą do codzienności. Wielu Chińczyków nigdy nie widziało, albo nie rozmawiało z przybyszami z innego kraju, więc naturalnie, budzą oni ich ciekawość. Okazują to poprzez zaczepki słowne, typu „Hello”, proszenie o wspólne pozowanie do zdjęć, a także robienie zdjęć z ukrycia (to ostatnie jest wyjątkowo popularne).

My właśnie nad jeziorem, po raz pierwszy spotkaliśmy się z ogromnym zainteresowaniem ze strony Chińczyków. Później zdarzało nam się to jeszcze wielokrotnie i zdarza do tej pory, ale to właśnie nad jeziorem, zjawisko to przybierało najbardziej ekstremalne formy.

2 Comments Posted

  1. Fajnie wszystko tutaj opisane od technicznej strony, podobają mi się takie wpisy! I sama zawsze się dziwię, że „białas” może być porównywalny do atrakcji turystycznej, dla mnie to po prostu zaskakujące 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*