Wietrzna Okayama.

Data wizyty: 12.10.2019.

Byliśmy jeszcze w Hiroszimie, gdy nad Japonię nadciągnął tajfun Hagibis. Pamiętam jak wraz z innymi podróżnymi, siedzieliśmy na podłodze naszego hostelu i z lekkim przerażeniem, obserwowaliśmy przez okno ciemne niebo i drzewa szaleńczo targane wichurą.

Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, jak ogromne mieliśmy szczęście, że przyjechaliśmy do miasta akurat w takim, a nie innym terminie.

Dziewczyna, którą poznaliśmy w Tokio, mówiła, że była w Hiroszimie niedługo po nas i na Miyajimę już nie popłynęła, gdyż promy zostały zawieszone.

W dniu naszego wyjazdu nie działała linia JR, którą mieliśmy dojechać do głównej stacji i wiele pociągów zostało odwołanych.

Były też opóźnienia, co jak wiadomo, nie jest w Japonii rzeczą normalną. Wręcz przeciwnie, pociągi przyjeżdżają i odjeżdżają co do minuty, zawsze zgodnie z planem.

My na szczęście nie wybieraliśmy się daleko, a jedynie do Okayamy i w miarę bezproblemowo, udało nam się tam dotrzeć.

Miasto miało być tylko krótkim przystankiem i nie mieliśmy żadnego wielkiego planu zwiedzania. Wiedzieliśmy jedynie, że udamy się do zamku i tak też zrobiliśmy, niedługo po przyjeździe.

Do przejścia był kawałek, a wiało naprawdę mocno.

Chwilami zastanawiałam się, czy bezpiecznie jest chodzić ulicami, gdyż porywy wiatru były wręcz zatrważające. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, jak to wyglądało w Tokio, gdzie tajfun uderzył ze znacznie większą siłą.

Okayama Castle.

Tak jak napisałam powyżej, Okayama była dla nas tylko małym przystankiem, którego Kasper w ogóle nie uwzględnił w oryginalnym planie. Tak po prostu wyszło, że się tam znaleźliśmy.

Okayama Castle nie jest też szczególnie wybitnym zamkiem. Oczywiście jest to ładny zabytek i na pewno warto się tam wybrać, jeśli akurat jesteśmy w okolicy, ale Japonia ma wiele innych zamków, które są znacznie bardziej warte uwagi.

Właściwie jest tylko jedna kwestia, która sprawia, że nigdy o tej wizycie nie zapomnimy. Mianowicie, w Okayama Castle mieliśmy okazję przebrać się w tradycyjne stroje i zrobić takie oto zdjęcia:

Jak widać na powyższych zdjęciach, Kasper jest na poduszce, a ja na podłodze. Jak wyjaśniła pani, która nas poprzebierała, tak to kiedyś było. Ja się tylko zastanawiam, czemu bogaci Japończycy, których było stać na takie piękne, jedwabne stroje, nie mogli mieć po prostu dodatkowej poduszeczki dla kobiety?

Historia zamku.

Okayama Castle został ukończony w 1597 roku, po ośmiu latach prac.

Tenshu – kaku (wieża), która jest centralnym budynkiem, ma sześć poziomów, co w sumie daje 21 metrów i generalnie posiada bardziej kompleksową strukturę, niż typowe wieże. Oprócz tego, w zamku było kiedyś 35 wieżyczek i 21 bram.

W 1869 roku, zamek stał się własnością państwa, które jednak nie było w stanie go utrzymać. W związku z tym, wyburzono wiele budynków, pozostawiając jedynie: Tenshu – kaku (Castle Tower), Tsukimi Yagura (Turret for Moon – Viewing), Nishimaru Nishite Yagura (Turret at the West of the West Bailey) oraz Ishiyama Mon (Ishiyama Gate).

Te cztery budynki ogłoszono skarbem narodowym (Tenshu – kaku w 1931 roku, a pozostałe trzy w 1933 roku). Niestety zarówno wieża, jak i brama zostały spalone i doszczętnie zniszczone podczas nalotu w trakcie II wojny światowej, dokładnie 29-ego czerwca 1945 roku.

Wieża, którą możemy podziwiać obecnie, została zrekonstruowana w 1966 roku i jest niemal idealną repliką oryginału. Oprócz tego, odwzorowano kilka innych budynków i otaczające zamek mury.

Jedynym budynkiem, który w ogóle nie został uszkodzony podczas nalotu, jest Tsukimi Yagura, wieżyczka, która została zbudowana w 1620 roku.

Liczni właściciele zamku.

Pierwotnym założycielem zamku był feudalny lord Ukita Hideie, adoptowany syn Toyotomi Hideyoshi, który zjednoczył cały kraj pod jedną władzą. Młody Hideie został mianowany jednym z pięciu starszych ministrów i stał się wielkim feudalnym właścicielem ziemskim, posiadającym lenno dające 574 000 koku (koku jest równe 4.9626 buszli ryżu).

Chociaż brał udział w bitwie pod Sekigahara (1600 r.) jak kapitan generalny, został pokonany, gdyż jego własny człowiek Kobayakawa Hideaki, stanął z nim do walki. Następnie został zesłany na Hachijo – Jima, wsypę oddaloną od Edo (Tokio) o setki mil na południe.

Jak na ironię, następcą Hideie został Kobayakawa Hideaki, który zajął Okayama Castle. Został feudalnym gospodarzem posiadającym lenno przynoszące 500 000 koku.

Jednym z najbardziej imponujących wkładów właściciela zamku, było zbudowanie zewnętrznej fosy o długości 1.6 km w ciągu zaledwie 20 dni. Niestety Hideaki mieszkał tu jedynie dwa lata, do momentu gdy zmarł nagle, nie pozostawiając żadnego potomka.

Następnie Ikeda Tadatsugu, syn Ikeda Terumasa (kasztelana Himeji Castle), stał się właścicielem tego zamku jako lord klanu Bizen, a jego następcą został jego brat, Tadakatsu.

Wkrótce nastąpiła wymiana właścicieli pomiędzy zamkami Okayama i Tottori: Ikeda Mitsumasa, były mieszkaniec Tottori Castle, zamieszkał w Okayama Castle, jako nowy właściciel. On i jego następcy posiadali lenno dające 315 000 koku aż do 1869 roku.

Podsumowując, Okayama Castle był okupowany przez 14 właścicieli na przestrzeni 273 lat (1597 – 1869). W tym czasie miasto wokół zamku kwitło i znacznie się rozwinęło.

Podsumowanie.

Okayama Castle, podobnie jak inne zamki, które zostały doszczętnie zniszczone na przestrzeni dziejów, w swoich wnętrzach ma głównie wystawy muzealne i mnóstwo eksponatów.

Wciąż jest to ciekawy zabytek i na pewno wart odwiedzin, ale nie umieściłabym go na liście miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć podczas wizyty w Japonii.

Jeśli jednak z jakiegoś powodu znajdziemy się w Okayamie, to warto tam zajrzeć, tak jak i do znajdującego się po drugiej stronie rzeki ogrodu. Korakuen to podobno jeden z najpiękniejszych japońskich ogrodów.

My do Okayamy dotarliśmy dość późno, a następnego dnia jechaliśmy dalej, więc na ogród nie mieliśmy niestety wystarczająco dużo czasu. Poza tym, szalejąca wichura raczej nie zachęcała do spaceru pomiędzy drzewami. No cóż, może następnym razem.

Nocleg.

Będąc w Okayamie, zatrzymaliśmy się w małym i dość dziwnym przybytku. Pokoje były urządzone tradycyjnie, czyli spaliśmy na futonie i nie mieliśmy prawie żadnych sprzętów. Ściany były bardzo cienkie, a łazienki wspólne i dość podstawowe.

W środku było bardzo ciemno i prawie nigdy nie było nikogo z obsługi, ale mimo wszystko, miejsce jest dość klimatyczne. Na pewno zapadające w pamięć. Nazywa się Yadokari House i znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie ogromnego pasażu z mnóstwem sklepów. Blisko stamtąd też na dworzec, a i do zamku poszliśmy na piechotę.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*