Wansheng (Longlin) Stone Forest.

Kwiecień był dla nas aktywnym miesiącem, jako że aż dwukrotnie, wybraliśmy się na dwudniową wycieczkę. Najpierw razem z naszą koleżanką Iriną, odwiedziliśmy Shibaozhai i Fengdu, a dwa tygodnie później, już tylko we dwoje, eksplorowaliśmy Wansheng Stone Forest i Black Valley.

Komuś może się wydawać, że dwie wycieczki w miesiącu to niewiele, ale trzeba pamiętać, że my żyjemy w chińskiej rzeczywistości i tutaj każdy wyjazd poza miasto, jest prawdziwą przeprawą, z której wraca się w stanie skrajnego wyczerpania.

W związku z tym, dwie wycieczki to całkiem sporo.

A tak napięty grafik mieliśmy dlatego, że już wkrótce, podróżowanie stanie się dla nas praktycznie niemożliwe.

W marcu chodziliśmy w krótkim rękawku, teraz temperatury sięgają 30°, a niedługo będzie tak gorąco, że nawet 5-minutowy spacer do pracy, będzie wyzwaniem.

Najbliższe miesiące, spędzimy zatem w większości w mieście, prawdopodobnie leżąc na łóżku z wywalonymi jęzorami i przy ustawionym na 15° klimatyzatorze.

Summer is coming!

Wansheng.

Zanim jednak kompletnie stracę siły, aby cokolwiek robić, opowiem Wam, jak pięknymi miejscami są Wansheng (Longlin) Stone Forest i Black Valley.

Zacznijmy od dojazdu, który o dziwo, jest bardzo prosty. Co więcej, oba miejsca są bardzo blisko siebie, więc naprawdę warto połączyć je w jedną wycieczkę, zamiast dwa razy jechać w prawie to samo miejsce. Bilet wstępu też można kupić łączony i ważny przez dwa dni, dzięki czemu oszczędza się trochę kasy.

Udajemy się zatem na jeden z mniejszych dworców autobusowych w Chongqing – Chen Jia Ping (można dojechać czerwoną linią metra – stacja Shiqiaopu, a następnie podejść kawałek na nogach), kupujemy bilety do Wansheng i voila!

Żadnych przesiadek, żadnych komplikacji! A na miejscu, wysiadamy na dworcu autobusowym, z którego odjeżdżają również mniejsze autobusy, w tym te, które zawiozą nas bezpośrednio do Wansheng (Longlin) Stone Forest i Black Valley.

Jak na Chiny, jest wręcz zadziwiająco łatwo!

Co do miasteczka Wansheng, to też jest zadziwiające. Po pierwsze, jest wyjątkowo ładne i znakomicie zorganizowane. Wygląda tak, jakby zostało zbudowane od zera i zgodnie z zamysłem. Wszystko ze sobą współgra, wszystko ma sens. Przy drodze posadzone są drzewa, a wokół stoi mnóstwo ładnych, zadbanych wieżowców.

Natomiast jadąc autobusami w góry, zobaczymy mnóstwo osiedli, które wyglądają jakby mieszkali tam bardzo bogaci ludzie. Jest ich naprawdę bardzo dużo, więc być może jest to jakiś przyczółek milionerów z Chongqing.

Chińscy turyści.

W skalnym mieście jesteśmy we wtorek, więc turystów nie ma zbyt wielu. Jest jednak jedna większa chińska wycieczka, która cały czas wchodzi nam w drogę i skutecznie uprzykrza czas. Staramy się ją gubić, ale nie wychodzi nam to najlepiej. Słuchamy więc, jak nawołują się przez mikrofony z naprawdę odległych miejsc i krzyczą wniebogłosy.

Niestety trafiamy z nimi również do jaskini, a tam biją już rekordy skandalicznego zachowania. W pewnym momencie każdy po kolei zaczyna krzyczeć. Chyba chcą usłyszeć echo, ale tak naprawdę robią po prostu mnóstwo hałasu. W pewnym momencie jest tak głośno, że bardziej przypomina to zwierzęce, niż ludzkie odgłosy.

Natomiast na samym początku, znajdujemy sobie miejsce na skałach, skąd jest całkiem ładny widok i postanawiamy zatrzymać się tam na śniadanie. Kasper zrobił nam pyszne kanapki, więc chcemy je zjeść podziwiając okolicę.

Nie jest nam jednak dane cieszyć się ani chwilą, ani widokiem. Po chwili pojawia się kilka kobiet poprzebieranych w tradycyjne kostiumy lokalnej ludności i jazgocząc, zaczynają pozować do zdjęć tuż obok. Towarzyszą im dwie kobiety, które wypożyczyły im kostiumy i które najwyraźniej nie uważają za niestosowne stanąć tuż przed nami. Obok rozciąga się długa ścieżka, nie mówiąc już o tym, że w ogóle jest pełno miejsca, ale one postanawiają stanąć dokładnie przed nami, zasłaniając nam wszystko.

Zero jakiegokolwiek pojęcia i respektu dla drugiego człowieka! Kompletna ignorancja!

No ale cóż, jesteśmy przecież w Chinach. Nie ma co oczekiwać, że ktoś będzie szanował naszą osobistą przestrzeń albo zachowywał odpowiedni dystans.

Stone Forest.

Na szczęście widoki są tak piękne, że wynagradzają trudy.

Na każdym kroku natykamy się na jakąś niesamowitą formę skalną, głaz o nietypowym kształcie lub po prostu przepiękną panoramę.

Park nie jest bardzo duży, ale rozciąga się na kilku wzgórzach, więc z każdego z nich, można podziwiać rozległe widoki. Wygląda to naprawdę zjawiskowo.

Moją uwagę zwraca szczególnie jeden ze stoków, na którym żółte kwiaty wspaniale komponują się z soczyście zieloną trawą. Coś pięknego!

Niektóre głazy mają ciekawą powierzchnię, która odzwierciedla morskie dno. Wygląda dokładnie tak, jak piasek, lekko pofałdowany przez fale.

W parku jest też ogromna skała w kształcie wachlarza. Jest wysoka na 6 metrów, a szeroka na 6.5 metra. Kolumna, na której stoi jest dość cienka, więc naprawdę wygląda to jak wachlarz.

Informacje praktyczne: stacja autobusowa w Wansheng obsługuje zarówno autobusy do Chongqing, jak i do okolicznych atrakcji turystycznych. Do Wansheng Stone Forest dojedziemy autobusem 111, a do Black Valley autobusami 106 lub 113 (zależnie od której strony chcemy zwiedzać park). My pojechaliśmy 106, a wracaliśmy 113.

Wansheng (Longlin) Stone Forest to kolejne piękne miejsce w obrębie municipality Chongqing, które udało nam się odwiedzić. Aby poczytać o innych, kliknij tutaj.

4 Comments Posted

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*