Był rok 1644. Cesarz Chongzhen z dynastii Ming, sprawował władzę od 17 lat. Wtedy to, Li Zicheng poprowadził 400 000 chłopów na Beijing, stolicę dynastii. W południe 17-ego marca oddziały chłopów przystąpiły do ataku. Następnego dnia, Li Zicheng wysłał posłańców, których zadaniem było nakłonienie cesarza do abdykacji i poddania się. Cesarz miał jednak inny pomysł i zamiast się poddawać, wydał dekret aby walczyć do ostatniej kropli krwi.

Wykorzystując zaistniałe zamieszanie, cesarz wyznaczył eunuchów, którzy wywieźli księcia w bezpieczne miejsce poza miastem. Następnie zmusił cesarzową aby popełniła samobójstwo, po czym własnymi rękami, zabił kilka konkubin i córek.

Zdając sobie sprawę z tego, że koniec jest już bliski, uderzeniem w dzwon próbował zwołać ministrów, aby przedyskutować sytuację. Niestety, nikt się nie pojawił. Oburzony i pogrążony w smutku, cesarz Chongzhen uciekł z Zakazanego Miasta i wspiął się na wzgórze Jingshan. Jego jedynym towarzyszem był eunuch zwany Wang Cheng’en. Słysząc krzyki i wystrzały dobiegające z Zakazanego Miasta, cesarz ugryzł się w palec i własną krwią, na własnym ubraniu, spisał ostatni dekret: „Moralnie i fizycznie nic nie znacząc, spowodowałem oblężenie stolicy. Winię za to wyłącznie moich ministrów, którzy przyprawili mi kłopotów. Straciłem twarz i nie mogę już spotkać się z moimi przodkami w zaświatach, więc zdejmuję moją cesarską koronę i zakrywam twarz włosami. Pozostawiam moje ciało na zbezczeszczenie, mając tylko nadzieję, że nie ucierpią cywile”. To napisawszy, cesarz, razem ze swoim eunuchem, powiesili się u stóp wzgórza.

Smutna to historia, nieprawdaż?

Teraz w parku Jingshan, w miejscu gdzie się to stało, stoi stela upamiętniająca to wydarzenie, a jak czytamy na tablicach informacyjnych, pomimo upływu lat, Chińczycy wciąż szanują cesarza Chongzhen za wielkie poświęcenie, jakiego się dopuścił. Jak czytamy, cesarz heroicznie poświęcił się dla swojego kraju, dając przykład następnym pokoleniom.

Jest to oczywiście ten sam cesarz, który doprowadził swój kraj i swoich poddanych do takiego ubóstwa, że musieli zjeść wszystkie trawy i drzewa, a niektórzy dopuścili się nawet kanibalizmu (co ciekawe, o tym też można przeczytać na tablicach w parku).

W każdym razie, park Jingshan warto odwiedzić, chociażby dla widoków. Ze szczytu wzgórza rozciąga się przepiękna panorama na całe Zakazane Miasto, natomiast schodząc ze wzgórza, możemy zobaczyć ciekawe drzewa w kolorach moro.

dsc_0632-copy dsc_0637-2-copy dsc_0681-copy

Napisane przez

Małgorzata Kluch

Cześć! Tutaj Gosia i Kasper. Blog wysrodkowani.pl jest poświęcony podróżom i życiu w Chinach. Po pięciu latach spędzonych w Azji i eksploracji tamtej części świata, jesteśmy z powrotem w Europie, odkrywając nasz kontynent.