The Best of 2017, czyli miejsca najpiękniejsze, najlepsze, najfajniejsze!

Rok 2017 już za nami.

Dla nas był to rok długi, skomplikowany, pełen zwrotów akcji i podejmowania decyzji. Rozpoczęliśmy go w Chinach i zakończyliśmy w Chinach, chociaż w dwóch zupełnie innych miejscach, w dodatku oddalonych od siebie o jakieś półtora tysiąca kilometrów.

Mieszkaliśmy w dwóch miastach, pracowaliśmy w dwóch szkołach. Lipiec i sierpień spędziliśmy w Polsce. Jeśli chodzi o podróże, to w Chinach zobaczyliśmy mnóstwo pięknych miejsc, a oprócz tego, wybraliśmy się na dwie dłuższe wycieczki. Najpierw, na przełomie stycznia i lutego, spędziliśmy dwa tygodnie na Filipinach. Natomiast w lipcu, pojechaliśmy w małą podróż środkowoeuropejską. Odwiedziliśmy wtedy trzy kraje: Węgry, Słowenię i Słowację.

W żadne szczegółowe podsumowania bawić się nie będę, ale w minionym roku odwiedziliśmy wiele naprawdę wspaniałych i ciekawych miejsc. Dlatego też, dzisiaj chciałabym podzielić się tymi wspomnieniami, głównie poprzez zdjęcia. Poniżej znajdziecie 12 miejsc, które moim zdaniem są wyjątkowe. Niektóre były naprawdę piękne, inne bardzo interesujące, jeszcze inne odznaczyły się szczególną atmosferą. Każde miało w sobie to coś.

Batad, Filipiny.

Tarasy ryżowe w Batad, wypełnione wodą mieniącą się w słońcu, to widok, od którego długo nie mogłam oderwać wzroku. Miejsce absolutnie niezwykłe.

Sagada, Filipiny.

Sagadę chciałam odwiedzić od momentu, gdy pierwszy raz natknęłam się na informację o trumnach zawieszonych na skałach. Cieszę się, że wreszcie mogłam to zobaczyć na własne oczy. Jest to naprawdę niezwykła tradycja.

Alaminos, Filipiny.

Archipelag Hundred Islands to przepiękne miejsce, a co więcej, mało oblegane przez turystów. Spędziłam tam cudowny dzień, pływając z wyspy na wyspę, małą, drewnianą łódką.

Manila, Filipiny.

Manila to najbardziej fascynujące miasto, jakie do tej pory odwiedziłam. Jest to też zupełnie inny świat, niż ten, w którym żyję. Kilka dni spędzonych w stolicy Filipin, uzmysłowiło mi, jak niewiele do tej pory widziałam i jak niewiele wiem.

Xinye, Zhejiang Province, Chiny.

Xinye to zdecydowanie jedna z najbardziej malowniczych wiosek, jakie widziałam w Chinach. Białe fasady, odbijające się w wodzie, tworzą krajobraz niezwykły i niezapomniany.

Chongqing, Chiny.

Chongqing jest obecnie moim domem, więc już zawsze, będzie zajmować szczególne miejsce w moim sercu.

Poza tym, już od pierwszego spędzonego tutaj dnia, uważam, że jest to miasto wyjątkowe, ciekawe, wręcz intrygujące. Mało kto o nim słyszał, ale jest to też jedno z największych miast na świecie, rozwijające się w zastraszającym tempie.

Zabytków nie ma tutaj zbyt wiele, ale odwiedziłam dwa miejsca, które spodobały mi się bardzo. Jedno z nich to świątynia Laojun Cave, a drugie to kompleks Huguang Huiguan.

Miasto wygląda też bardzo atrakcyjnie z góry i innych punktów widokowych.

Dazu, Chongqing, Chiny.

Rzeźby skalne w Dazu, to jedno z najważniejszych miejsc tego typu w Chinach. Gdy zobaczyłam je na własne oczy, byłam wręcz oszołomiona. Ich wykonanie, mnogość elementów i kolory, naprawdę zapierają dech w piersiach.

Budapeszt, Węgry.

Miasto, samo w sobie, aż tak mnie nie zachwyciło. Jednak nocna panorama, oglądana ze szczytu Gellert Hill, pozostanie w moich wspomnieniach na długo. Był to widok przepiękny, genialny, niezapomniany.

Oprócz tego, moją uwagę zwrócił Liberty Bridge, czyli zielona, stalowa konstrukcja, która urzekła mnie swoimi wykończeniami, ciężką bryłą i kolorem.

Tihany, Węgry.

Jak wyżej, czyli samo miasteczko z nóg mnie nie zwaliło, ale panoramiczny widok na lazurowe jezioro Balaton, już tak.

Lublana, Słowenia.

Stolica Słowenii okazała się miastem niezwykle przyjemnym, bardzo spokojnym i wyjątkowo urokliwym ze swoimi kościółkami, wznoszącym się na wzgórzu zamkiem i bobrem urzędującym w samym centrum. Bardzo miło spędziłam tam czas i kiedyś na pewno będę chciała wrócić. Ogromny plus za atmosferę!

Si Mian Shan, Chongqing, Chiny.

Enklawa za miastem, warta wszelkich trudów drogi. Zachwycające formacje skalne, najwyższy wodospad w Chinach, świeże powietrze i brak turystów.

Chengdu, Sichuan Province, Chiny.

Chengdu okazało się wyjątkowo przyjemnym miastem. Nie do końca potrafię to odpowiednio wyartykułować, ale wyczułam tam pozytywną energię i zaznałam relaksu. Jeśli chodzi o niezapomniane doznania, to na wspomnienie na pewno zasługują pandy w Chengdu Research Base of Giant Panda Breeding (zwłaszcza te malutkie) oraz herbaciarnia, znajdująca się w sąsiedztwie Wenshu Monastery.

Przygoda roku.

Na koniec, muszę jeszcze wspomnieć o przygodzie roku, jaką było spelunking w Sagadzie, na Filipinach. Cave Connection, jakie zafundował nam Kasper, było przeżyciem jedynym w swoim rodzaju. I chociaż w trakcie, bałam się strasznie, to jestem bardzo szczęśliwa, że miałam okazję coś takiego przeżyć.

Innym ważnym wydarzeniem, był koncert Metalliki, na który wybraliśmy się w styczniu, do Szanghaju. Zobaczenie tego kultowego zespołu na żywo i to w Chinach, było wyjątkowym przeżyciem.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*