Jak się robi jedwab, czyli wizyta w Suzhou No. 1 Silk Factory.

Jednym z naszych ostatnich odkryć w Suzhou, była fabryka jedwabiu, w której wizytę, polecamy każdemu odwiedzającemu to miasto. Jest to bardzo ciekawa i edukacyjna wycieczka, a w dodatku można tam kupić jedwab, nie zastanawiając się, czy jest prawdziwy, czy też nie.

Na wstępie dostajemy bilet, który umożliwia wejście na teren muzealny. Bilet jest bezpłatny, co w Chinach jest rzadkością, a co więcej, za darmo możemy też dostać przewodnika. Gdy poszliśmy tam pierwszy raz, pewna energiczna kobieta oprowadziła nas po salach wystawowych i wytłumaczyła cały proces produkcji jedwabiu.

Jedwabniki.

Zobaczyliśmy liście morwy (mulberry), które w Suzhou są podobno wyjątkowo dorodne, a co za tym idzie, jakość jedwabiu jest bardzo wysoka.

Liście te pałaszowane są przez larwy jedwabnika, które również zobaczyliśmy na własne oczy i to w akcji. Mogliśmy je też dotknąć, dzięki czemu mogę poinformować, że są delikatne jak …… jedwab!

W słoikach zaprezentowane są wszystkie stadia rozwoju jedwabnika, dzięki czemu można zobaczyć jak wygląda, gdy ma już wokół siebie duży kokon, albo wtedy, gdy przemienia się w ćmę.

Do dotknięcia są też kokony, dwa rodzaje. Z jednego robi sie wkłady do pościeli, z drugiego ubrania, wachlarze, torebki itp.

Ludzie zabijają jedwabniki, gdyż jeśli tego nie zrobią i one wydostaną się na zewnątrz, taki kokon jest do wyrzucenia. Nie można go już wykorzystać. Podobno zdarza się to dość często i m. in. dlatego, jedwab jest taki drogi. Inna sprawa, że aby zrobić jeden krawat, potrzeba aż 300 kokonów i 15 000 liści morwy!

Kobieta zaprezentowała nam również, jak odróżnić prawdziwy jedwab od poliestru. Otóż okazuje się, że jedwab się pali, a poliester topi. Podobno ludzie sprzedający jedwab na ulicach, często pokazują prawdziwy materiał i go podpalają, ale później i tak podkładają produkty zrobione ze sztucznych tkanin. Dlatego ceny na ulicach, bywają bardzo atrakcyjne.

Proces wytwarzania jedwabiu. 

Kokony należy ugotować. Robi się to po to, aby odpowiednio nasiąknęły wodą, co powoduje, że serycyna (klej jedwabny, białko jedwabiu) otaczająca jedwab, powiększa swoją objętość, nawilża się i rozpuszcza. Dzięki temu, można później oddzielić jedwab podczas przędzenia.

Zanim to jednak nastąpi, należy posegregować kokony, gdyż nie wszystkie są jednakowej jakości. Jedwabniki różnią się od siebie, tak samo jak różni się środowisko, w którym tworzą jedwab i kokony. Niektóre z nich nadają się tylko i wyłącznie do wkładów pościelowych, a te, które są pożółkłe, popękane, cienkie lub postrzępione, trzeba wyrzucić. Tylko te białe, odpowiednio grube i połyskliwe oraz o właściwym kształcie i wielkości, mogą być wykorzystane do przędzenia.

W kolejnym pomieszczeniu, możemy zobaczyć pokaźnych rozmiarów maszyny, które służą do obróbki kokonów i przemieniania ich w jedwab.

Przy maszynach stoją kobiety, które na pewno wiedzą na czym polega cały ten proces, ale bynajmniej nie przyszły tu produkować jedwab. Przez większość czasu opierają się o maszyny i rozmawiają, a kokonami zajmują się tylko wtedy, gdy na horyzoncie pojawia się jakiś zwiedzający. W rzeczywistości, jest to tylko wystawa muzealna (z elementem ludzkim), aby można było dokładnie zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Jedwab produkuje się gdzie indziej.

Osobiście bardzo podobało mi się to muzeum, a zwłaszcza fakt, że wszystko jest tak dokładnie opisane, a co więcej, również pokazane. Wszystko można zobaczyć na własne oczy, a nawet dotknąć. Dzięki takiej wizualizacji, wiedza tam nabyta, zostanie z nami na długo.

Natomiast wychodząc z muzeum, trzeba przejść przez sklep, w którym do nabycia są przeróżne produkty z jedwabiu. Można kupić zarówno pościel, jak i bardziej wykwintne wyroby: ubrania, chusty, wachlarze itp. Ceny są oczywiście dość wysokie, ale nie zwaliły nas z nóg. Wydaje mi się, że jest tam i tak trochę taniej, niż w normalnych sklepach sprzedających jedwab.

4 Comments Posted

  1. „Można kupić zarówno pościel, jak i bardziej wykwintne wyroby: ubrania, chusty, wachlarze itp.”
    Hehehe, ja tam pamiętam, że najbardziej zainteresowały mnie jedwabne dresiki 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*