Dawno temu w … Ameryce. Mono Lake – podziwiając tufa towers.

Mono Lake to miejsce, o którego istnieniu dowiedziałam się na kilka, może kilkanaście dni przed wyjazdem do Kalifornii i wciąż zastanawiam się jak to możliwe. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie kiedykolwiek widziałam i dziwię się, że nie jest tak dobrze znane jak inne atrakcje stanu. Nigdy nie widziałam czegoś choćby odrobinę podobnego, jest to absolutny unikat i chociaż ograniczona turystyka na pewno mu sprzyja, to życzyłabym każdemu, żeby miał okazję chociaż raz w życiu znaleźć się w tym miejscu i na własne oczy przekonać o jego pięknie.

A co sprawia, że jezioro Mono jest jedyne w swoim rodzaju? Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest tufa – rodzaj wapienia, który tworzy bardzo wymyślne formy i to właśnie one sprawiają, że Mono Lake jest tak wyjątkowe.

Jak powstają tufa towers?

Nigdy nie byłam dobra z chemii, moja wiedza z geologii też jest mocno ograniczona, ale mimo to pokuszę się o przetłumaczenie tego, co wyczytałam będąc nad jeziorem, aby chociaż ogólnikowo wyjaśnić w jaki sposób to wszystko powstało.

Otóż kiedy bogate w wapno źródło (calcium-rich spring) przepływa przez dno jeziora, wapno (calcium) łączy się z węglanami (carbonates) zawartymi w wodzie z jeziora. Razem tworzą węglan wapnia (calcium carbonate), który jest rodzajem wapienia (limestone). Jest to materiał, który stopniowo się rozrasta i zaczyna tworzyć wieże. Kiedy poziom wody opada, wieże zostają odsłonięte i automatycznie przestają się dalej rozbudowywać. Poziom wody w jeziorze znacznie się obniżył na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat i dlatego właśnie, mamy okazję podziwiać te niesamowite formy skalne.

Trudno jednak powiedzieć jak długo jeszcze potrwa ten stan rzeczy. W 1994 roku California State Water Resources Control Board postawiła sobie za cel podniesienie poziomu wody w jeziorze do poziomu niewiele niższego niż ten z 1941 roku. Jeśli tak się rzeczywiście stanie, tufa towers ponownie znajdą się pod wodą, a dla nas będą widoczne co najwyżej ich wierzchołki. Dla środowiska i zasobów wodnych Kalifornii jest to na pewno korzystne, ale ludzie stracą możliwość podziwiania tego miejsca, więc warto się śpieszyć, aby zobaczyć wieżyczki póki jest to jeszcze możliwe.

Z ciekawostek dodam jeszcze, że kiedyś sporo protestowano przeciw nadmiernemu wykorzystywaniu zasobów wody z jeziora i organizowano akcje, które polegały na tym, że ludzie przynosili wodę w butelkach i wlewali ją do jeziora. Ciekawe, nieprawdaż?!

Pobieranie wody z jeziora nie jest jednak jedynym czynnikiem jaki szkodzi tym pięknym formom skalnym. Otóż pomimo tego, że wapień jest kamieniem, bardzo łatwo ulega uszkodzeniom. Można go łamać nawet rękami i dlatego wspinanie się na wieże i zabieranie kawałków skał jest zabronione, ale jestem przekonana, że wiele osób tych zakazów nie przestrzega.

Wulkan

Jezioro to nie jedyna atrakcja w okolicy. Znajduje się tam również najstarszy w Stanach Zjednoczonych wulkan.

Można go bardzo dogłębnie poznać, spacerując po jego krawędzi (nie jest to krótki spacer, jeśli chcemy obejść go dookoła), a także wejść do krateru, chociaż w tym przypadku pasuje raczej powiedzieć „na krater”, gdyż jego wnętrze pełne jest kamieni. Nie ma tam wielkiej dziury, jaką spodziewałam się zobaczyć w wulkanie (nie ukrywam, że było to dla mnie ogromne rozczarowanie, zwłaszcza, że był to pierwszy wulkan jaki udało mi się kiedykolwiek zdobyć), a jedynie ogromna sterta głazów. Widok ze szczytu jest jednak przedni. Widać stamtąd Mono Lake w pełnej okazałości, a także pasmo górskie Sierra Nevada.

4 Comments Posted

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*