Matsumoto Castle i nasze pierwsze doświadczenie z couchsurfing’iem.

Data pobytu: 07-08.10.2019.

Reiko – nasza pierwsza gospodyni.

Do Matsumoto dojechaliśmy 7-ego października, wieczorową porą. Niedługo później, z dworca odebrała nas przemiła Japonka o imieniu Reiko, która zapewniła nam nasze pierwsze doświadczenie z couchsurfing’iem.

Tak się złożyło, że pomimo tego, że profil na tym serwisie mam już od kilku lat, to nigdy z niego nie skorzystałam. W Japonii, wreszcie przyszedł czas na ten pierwszy raz.

Musze przyznać, że jest to naprawdę super rozwiązanie i znakomity sposób, żeby zobaczyć jak wygląda życie ludzi w kraju, który odwiedzamy, a także dowiedzieć się czegoś o kulturze, jedzeniu, języku, czy jakimkolwiek innym zagadnieniu, które nas interesuje.

Oczywiście to co piszę, nie zaskoczy tych, którzy z couchsurfing’iem mają do czynienia od dłuższego czasu, ale fajnie było przekonać się na własnej skórze, jak fajnym jest to rozwiązaniem.

Reiko to przemiła kobieta, która na co dzień sprzedaje przez Internet zabawkę o nazwie kendama. Co więcej, ma na koncie rekord Guinness’a, podczas którego 123 osoby stojące koło siebie, po kolei wykonały podbicie kulki i nabicie jej na szpikulec. Była jedną z tych osób.

Sporo też podróżuje i jest ciekawa świata.

Zabrała nas do swojego mieszkanka, ugotowała pyszny obiad, poczęstowała alkoholem ze śliwkami i uraczyła rozmową. Było naprawdę fajnie i mamy teraz ochotę spróbować couchsurfing’u ponownie.

Matsumoto Castle.

Po śniadaniu, Reiko odwiozła nas na dworzec, z którego podreptaliśmy do głównego celu naszego pobytu w tym mieście, czyli do Matsumoto Castle.

Zamek jest przepiękny, co zauważyliśmy od razu. Czarny kolor, który przeważa, wywołuje niesamowite wrażenie i sprawia, że budowla prezentuje się bardzo majestatycznie na tle otaczającej przyrody.

Tego dnia niebo było dość groźne i ciemne, co tylko dodawało zamkowi tajemniczości i sprawiało, że sceneria stawała się niezapomniana.

Spędziliśmy tam sporo czasu, zwiedzając zamek, ciesząc oczy widokami, siedząc na ławeczce nad fosą, a także odwiedzając znajdujące się tuż obok muzeum. Było super!

W sumie, podczas ponad miesięcznego pobytu w Japonii, odwiedziliśmy sześć zamków. Matsumoto Castle, a także Himeji Castle uważamy za najpiękniejsze, najciekawsze i zdecydowanie najbardziej warte odwiedzenia.

W tym miejscu warto też zaznaczyć, że te dwa zamki są niczym dwa przeciwieństwa. Jeden czarny, drugi idealnie biały.

Historia zamku.

Historia Matsumoto Castle jest związana z Fukashi Castle, który został zbudowany na początku ery Eisho, w trakcie wojny domowej. Podczas tych trudnych czasów, Lord Ogasawara, przeniósł swoją rezydencję z Igawy do dystryktu Hayashi. Wtedy, centrum równiny Matsumoto nazywano Shinano Fuchu. Wasale lorda, dla własnego bezpieczeństwa, budowali swoje domy wokół Hayashi Castle, który stał się nową rezydencją lorda. Naprzeciw Hayashi Castle, powstał Fukashi Castle, którego celem było zabezpieczenie rezydencji.

Niedługo później, Shingen Takeda z Kai, przegonił lorda, aby stworzyć mocny punkt podboju Shinano. Następnie, w 10-tym roku ery Tensho (1582 r.), Sadayoshi Ogasawara odbił Fukashi Castle, wykorzystując moment, w którym jego obrońcy stracili czujność z powodu incydentu Honnoji. Wtedy też, zmienił nazwę zamku na Matsumoto Castle.

W następnych latach, zamek został rozbudowany. Powiększono go między innymi o trzy wieże i bramy.

Fascynujące wnętrze zamku.

Wnętrze zamku jest równie mroczne, co jego zewnętrzna fasada.

Zamek służył do obrony, więc przy budowie wykorzystano wiele praktycznych rozwiązań, które miały utrudnić zadanie wrogom. Przede wszystkim, nie ma tam zbyt wielu okien.

Co ciekawe, z zewnątrz wydaje się, że główna wieża ma pięć pięter, ale w rzeczywistości jest ich sześć. Jedno piętro jest kompletnie niewidoczne z zewnątrz i tym samym, jest najbezpieczniejszym miejscem w całym zamku. Podczas wojny, to właśnie tam przebywali wojownicy.

W zamku zobaczymy też specjalne otwory dla łuczników i inne, nieco mniejsze, dla wojowników posługujących się bronią palną. Oprócz tego, są tam specjalne dziury, przez które zrzucano kamienie, aby powstrzymać wroga od wspinania się po ścianach.

Zdjęcie z wojownikiem.

Przed zamkiem natknęliśmy się na kilka bardzo sympatycznych osób w strojach z dawnych czasów, którzy bardzo chętnie pozowali do zdjęć.

Nie wiem, czy są specjalnie do tego zatrudnieni, czy też robią to dla własnej przyjemności, ale na pewno nie wymuszają pieniędzy, co jest zdecydowanie ewenementem, w porównaniu do innych krajów.

Informacje praktyczne: Matsumoto Castle jest regularnie odmalowywany, więc przed wyjazdem warto się upewnić, że nie trafimy właśnie na ten okres. Naprawdę szkoda by było nie zobaczyć zamku w pełnej okazałości.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*