Maribor oraz kilka ciekawostek o Rzymianach, książkach kucharskich, pomidorach i ziemniakach.

Jedziemy z Keszthely do Maribor.

Dzień przed planowanym wyjazdem do Słowenii, wybraliśmy się na dworzec w Keszthely, aby zorientować się, jakie są nasze możliwości. Z początku nie wyglądało to dobrze, a ceny za pociągi były wręcz kosmiczne. Jak się jednak okazuje, trochę samozaparcia i nękania wszelakich dworcowych pracowników, może zdziałać cuda.

Dowiedzieliśmy się bowiem, że do Keszthely raz dziennie zajeżdża Flixbus i jedzie bodajże do Niemiec, po drodze zatrzymując się w Maribor. O to nam chodziło, bezpośrednie połączenie między naszymi destynacjami!

Swoją drogą, aż trudno uwierzyć, że miasta takie jak Keszthely (chyba nie bardzo znane szerszej publice) i Maribor (też nie najsłynniejsze), znajdujące się w dodatku w dwóch różnych krajach, są tak dobrze połączone. Jak się później okazało, dużo trudniej było nam dostać się z Maribor do Lublany, gdyż wymagało to aż dwóch przesiadek i trzech różnych autobusów!!!

Szaro – kolorowy Maribor.

Jak teraz myślę sobie o Maribor i zastanawiam się, czy mi się tam podobało, czy nie, to określeniem, które najbardziej nasuwa mi się na myśl, jest właśnie szaro – kolorowy.

Gdy dojechaliśmy na miejsce, pogoda była lekko deszczowa. Uliczki, którymi się przechadzaliśmy, nie obfitowały w spacerowiczów. Wszystko było szarobure i prezentowało się dość przeciętnie. Widać było, że wiele budynków jest kolorowych i naprawdę pięknych, ale pogoda niestety nie pozwalała na odkrycie ich prawdziwego uroku.

Dopiero następnego dnia, słońce postanowiło trochę się wychylić i oświetlić wszystko to, co Maribor ma do zaprezentowania. My niestety, zbieraliśmy się już wtedy do wyjazdu.

Stare Miasto.

W sumie, w Maribor spędziliśmy tylko jedno popołudnie i jedno przedpołudnie. W tym czasie, udało nam się zobaczyć Stare Miasto.

Ogólnie jest ono bardzo ładne. Wiele budynków jest ciekawie zdobionych, a uliczkom nie można odmówić uroku i klimatu.

Na niedużym placu znajdziemy The Plague Memorial, który z pewnością przyciągnie naszą uwagę. Jest dziełem Josef’a Straub’a. Postawiono go w 1743 roku i jest największym pomnikiem tego typu w Słowenii.

Jak się okazuje, plagi nawiedzały Maribor wielokrotnie. Między innymi w XIV wieku, gdy plagą ogarnięta była cała Europa. Ponownie w XVII wieku, kiedy to w okresie 1680 – 1682, zmarła jedna czwarta populacji miasta. Kolejna plaga miała miejsce w XVIII wieku. Do epidemii dochodziło tak często z powodu kiepskich warunków sanitarnych. W mieście bardzo długo nie było kanalizacji.

Rzeźba, która oryginalnie zdobiła pomnik, teraz znajduje się w muzeum.

W Maribor odwiedziliśmy też jeden z kościołów, w którym można zobaczyć ładne witraże. Na jednym z nich widnieje Jan Paweł II, który odwiedził miasto w 1999 roku.

O dziwo, największe wrażenie zrobiło na nas muzeum, które mieści się w zamku (zbudowanym przez cesarza Frederick’a III w latach 1478 – 1483) i które okazało się najciekawszym punktem naszej wycieczki do Maribor. Dowiedzieliśmy się tam masy ciekawych rzeczy, a po obiekcie oprowadziła nas przemiła pani, wszystko nam opowiadając. Na koniec dodała nawet, że może gdzieś, kiedyś się jeszcze spotkamy.

Poczuliśmy się tam naprawdę miło przyjęci, a wiedza, którą stamtąd wynieśliśmy zostanie z nami na długo. Najfajniejsze było to, że muzeum miało naprawdę szerokie spektrum, jeśli chodzi o tematykę. Poczytaliśmy o samym mieście, ale także o archeologicznych znaleziskach, artystach – kompozytorach, zobaczyliśmy sporo sztuki, dowiedzieliśmy się ciekawostek o miodzie i kaszy gryczanej, a także obejrzeliśmy kuchenne wnętrza. Widzieliśmy też barokowy zegar astronomiczny z XVIII wieku, który poza godziną, wskazuje również dzień tygodnia, miesiąc, fazę księżyca, a także znak zodiaku. Naprawdę każda kolejna ekspozycja zaskakiwała nas jeszcze bardziej.

Dlatego też, zainteresowanych zapraszam do dalszej części tekstu, gdzie znajdziecie przeróżne ciekawostki:

Początki medycyny.

Rozwój medycyny jest ściśle powiązany z wiarą religijną. Kiedyś wierzono, iż życie, zdrowie i śmierć są w pełni zależne od ponadnaturalnych sił i woli bogów.

Pierwsi uzdrowiciele byli księżmi, którzy używali zaklęć, ofiar, amuletów i eliksirów.

Najstarsze medyczne świadectwo pochodzi z Mezopotamii z ok. 2000 roku p.n.e. Jednak to starożytni Grecy położyli fundamenty pod rozwój medycyny i farmakologii. Natomiast Arabowie przywieźli tę wiedzę do średniowiecznej Europy, gdzie była praktykowana głównie w klasztorach.

Za ojca współczesnej farmakologii uważa się Paracelsusa, który stosował alchemiczne metody i na równi z lekami ziołowymi, stawiał te chemiczne. Za pomocą destylacji, produkował alkohol, nalewki, esencje i ekstrakty z substancji ziołowych.

Pierwsze wydania ksiąg aptekarskich, pochodzących z XVI wieku, były oparte głównie na tradycji rzymskiego lekarza i farmaceuty Galenusa (129-200). Jednak późniejsze wydania, zawierały już rozdziały o destylacji i przepisy oparte na lekach chemicznych. Szkoła Paracelsusa wiodła prym aż do końca XVIII wieku.

W większych europejskich miastach, pierwsze apteki publiczne pojawiły się w XIII – XIV wieku.

Imprezy Rzymian.

Rzymianie organizowali imprezy z bankietami podczas świąt. Najpierw składano ofiary bogom, a dopiero później można było zacząć ucztowanie.

Wille Rzymian miały zazwyczaj wydzielone miejsca, przeznaczone specjalnie do biesiadowania. Często znajdowały się one na pierwszym piętrze, a w lecie, ucztowano w ogrodach.

Na imprezy zapraszani byli wszyscy. Mężczyźni leżeli, a kobiety i dzieci siedzieli. Jadło się rękoma, a na talerze nakładano łyżkami, nożami i wykałaczkami.

Jedzenia serwowano bardzo dużo, a dań było co najmniej siedem. Najpierw podawano przystawki, następnie pierwsze dania, później dwa rodzaje mięsa jako danie główne, a na koniec słodkości.

Przed posiłkiem, gości pili wino słodzone miodem i przegryzali wypieki. Wino było filtrowane i dolewano do niego wody. Podawano je w misie, z której nabierano kubkami.

Gości obsypywano kwiatami i nęcono delikatnymi zapachami, podczas gdy ci rozmawiali i oglądali pokazy taneczne lub akrobatyczne.

Książki kucharskie.

Uważa się, że najstarsza książka kucharska, która przetrwała do naszych czasów, to „De re coquinaria”. Jej autorem jest Marcus Gavius Apicius.

W Średniowieczu zaczęło pojawiać się więcej ręcznie napisanych książek kucharskich, natomiast w Renesansie napisano pierwsze książki o etykiecie i manierach przy stole.

Wraz z wynalezieniem druku, zaczęły one docierać również do niższych klas społecznych.

Debata kuchenna.

Debata kuchenna to wydarzenie historyczne, które miało miejsce 24 czerwca 1959 roku. Było to spotkanie Nikity Chruszczowa z amerykańskim vice prezydentem Richard’em Nixon’em, podczas American National Exhibition w Moskwie.

Richard Nixon zaprezentował wówczas typowy, amerykański dom, wyposażony w kolorowy telewizor i pralkę.

Oglądając wystawę, politycy rozpoczęli debatę na temat kapitalizmu i socjalizmu w życiu codziennym.

Miód.

Czy wiedzieliście, że miód uważany jest za najstarszą substancję słodzącą? Malowidła w jaskiniach w Hiszpanii, Południowej Afryce i Indiach ukazują ludzi zbierających miód od dzikich pszczół.

Natomiast najstarsze świadectwo dotyczące hodowli pszczół, zostało znalezione w okolicach Kairu.

Jednak produkcją miodu nie zajmowano się na większą skalę aż do XIX wieku.

Słoweński miód jest bardzo wysokiej jakości. Pochodzi od Carniolan honey bee i zawiera aż 181 substancji. Są to przede wszystkim cukry, ale również witaminy, minerały, aminokwasy i inne.

Banany.

Z botanicznego punktu widzenia, banany to … owoce jagodowe. Ich naukowa nazwa to Musa sapientum, co można przetłumaczyć jako „owoc mądrych”.

Pierwszymi Europejczykami, którzy zasmakowali bananów, byli żołnierze Aleksandra Wielkiego w Indiach. Natomiast w Słowenii, banany pojawiły się dopiero po zakończeniu II wojny światowej.

Pomidory.

Pomidory przybyły do Europy w XVI wieku. Przywieźli je Hiszpanie, po tym jak pokonali Azteków. Początkowo owoce były białe i żółte i używano ich w celach dekoracyjnych. W Ameryce Południowej, skąd pochodzą, Indianie hodowali je od dawna i uwzględniali w swojej diecie.

W 1544 roku, włoski lekarz opisał ten egzotyczny owoc z wielką dokładnością i scharakteryzował jako znakomity dla zdrowia. Nazwał go złotym jabłkiem.

Później pomidor dostał jeszcze inne nazwy: „jabłko miłości”, „jabłko z Edenu”, „rajskie jabłko”.

Czerwone pomidory pojawiły się dopiero w XVIII wieku, a dzisiaj możemy wybierać z ponad 900 różnych gatunków.

Pomidory zawierają wiele witamin, minerałów i barwników, które hamują powstawanie komórek rakowych, niszczą wirusy i bakterie oraz chronią przed takimi chorobami jak: katarakta, udary, choroby układu krążenia.

Ziemniaki.

Ziemniaki zostały przywiezione do Europy przez hiszpańskich marynarzy, ponad 400 lat temu. Pochodzą ze wzgórzystych terenów w Peru, gdzie spotyka się ponad 200 różnych odmian.

A jakie są ich właściwości? Zawierają dużo skrobi, minerałów i witamin, a co za tym idzie, pomagają w zwalczaniu gorączki, reumatyzmu, artretyzmu, zapaleń stawów, oparzeń i odmrożeń. Można też robić z nich alkohol, ale to akurat wiedzą wszyscy.

Kasza gryczana.

Kasza gryczana jest rośliną zbożową i pochodzi ze wschodnich podnóży Himalajów. Do Europy przybyła prawdopodobnie Szlakiem Jedwabnym.

2 Comments Posted

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*