Liuhe Pagoda (Pagoda of Six Harmonies) i chińskie świątynie w miniaturze.

Liuhe Pagoda została zbudowana w 970 roku, w okresie panowania Północnej Dynastii Song, przez Qian Hongchu, władcę Królestwa Wuyue. Król miał nadzieję, że dzięki jej błogosławieństwu, uda się kontrolować fale przypływowe na rzece Qiantang. Poza tym, miała służyć do nawigacji.

Podobnie jak w przypadku wielu innych pagód w Chinach, była później wielokrotnie remontowana i przebudowywana. W XX wieku, aż trzykrotnie, w 1953, 1971 oraz 1991 roku.

Obecnie prezentuje się bardzo dostojnie. Mierzy 59.89 metrów, na co składa się trzynaście kondygnacji.

untitled-3

dsc_1100-copy

Liuhe Pagoda to jedno z najciekawszych miejsc, jakie udało nam się odwiedzić w Hangzhou. Jest wyjątkowe z wielu powodów.

Po pierwsze, w przeciwieństwie do większości atrakcji Hangzhou, nie znajduje się nad jeziorem. Jak do tej pory, praktycznie wszystko, co zwiedzaliśmy w tym mieście, znajdowało się w bezpośrednim sąsiedztwie West Lake.

W związku z tym, że turyści przyjeżdżają do Hangzhou głównie ze względu na jezioro, a przynajmniej na to wskazywałoby ich zatrzęsienie na okalających je alejkach, wydaje mi się, że Liuhe Pagoda jest często pomijana, a już na pewno przez tych, którzy do Hangzhou przyjeżdżają na krótko. My byliśmy tam w sobotę i turystów była tylko garstka. Trzeba jednak dodać, że była to sobota listopadowa, kiedy pogoda zapowiadała się znakomicie, ale niespodziewanie zaczęło padać.

W każdym razie, mogliśmy spokojnie wszystko sobie obejrzeć i nacieszyć się tym miejscem, bez konieczności manewrowania pomiędzy tłumami ludzi, a to, już samo w sobie, jest naprawdę ogromnym atutem w Chinach.

Po drugie, pagoda jest naprawdę imponująca, największa lub jedna z największych, jakie do tej pory widzieliśmy.

Po trzecie i najważniejsze, w parku okalającym pagodę, znajdziemy miniatury innych pagód chińskich, z całego kraju. Niektóre są wyjątkowo piękne, a jedna zachwyciła nas tak bardzo, że jeśli wszystko dobrze się ułoży, to w lutym pojedziemy zobaczyć ją w oryginale.

Spacer po parku, w lekkim deszczu i praktycznie w samotności, był dla nas dużą przyjemnością i z radością odkrywaliśmy kolejne pagody, których jest naprawdę mnóstwo. My widzieliśmy ok. 30 – tu, ale to nie wszystko. Jest ich jeszcze więcej i naprawdę są bardzo ładne. Dodatkowo uroku dodaje im to, że część z nich jest tak jakby ukryta w zaroślach, dość daleko od głównych ścieżek. Niektóre są też już częściowo pochłonięte przez przyrodę, co wygląda niesamowicie.

dsc_1199-copy

untitled-2

untitled-1

Kiedyś obok pagody była świątynia, ale teraz pozostał po niej tylko kawałek podłogi odsłonięty w 2008 r., podczas wykopalisk archeologicznych.

Jest za to nowy pawilon, w którym znajdziemy mnóstwo informacji na temat pagód w ogóle. Są rysunki przedstawiające ich podział, fakty historyczne i zdjęcia. Wszystko bardzo ciekawe.

dsc_0187-copy

Informacje praktyczne: do pagody można dojechać autobusem nr. 4 z ulicy biegnącej wzdłuż wschodniego brzegu West Lake. Po drodze mija się m.in. pagodę Leifeng i zoo.

2 Comments Posted

  1. Bardzo interesujace miejsce, w dodatku w oprawie listopadowego deszczu i braku tłumów turystów. Której pagody miniatura tak bardzo sie Wam spodobała,że macie w planie ją zobaczyć w originale?
    Patrząc na letnie ubranie Gosi rozumiemy,że w listopadzie jest w Hangzhou cieplutko?

  2. ta czerwona pagoda to Shibaozhai Wooden Pagoda, która znajduje się w Chongqing, gdzie wybieramy się w lutym.
    rzeczywiście pogoda w listopadzie była całkiem ładna, ale pod koniec miesiąca zaczęło się robić zimno, raz było nawet -1 🙂

Comments are closed.