Hiroszima – zwiedzanie miasta.

Data wizyty: 09-11.10.2019.

Myślę, że turyści udają się do Hiroszimy przede wszystkim ze względu na znajdującą się w pobliżu wyspę Miyajima, a także w celu odwiedzenia miejsc pamięci związanych z tragiczną historią miasta.

Tak przynajmniej było w naszym przypadku.

I o ile jest to jak najbardziej zasadne, to dzisiaj chciałabym opowiedzieć o kilku innych miejscach, o które warto zahaczyć podczas wizyty w mieście.

Na Hiroszimę powinno się poświęcić co najmniej 3 – 4 dni, aby poza odwiedzeniem najważniejszych zabytków, mieć też czas na nieśpieszny spacer i nacieszenie się niepowtarzalną atmosferą.

To naprawdę bardzo przyjazne miasto i panuje w nim specyficzny vibe, który sprawił, że bardzo szybko się tam odnalazłam i cieszyłam się, że spontanicznie postanowiliśmy przedłużyć pobyt.

Dodatkowym ułatwieniem dla turystów jest natomiast to, że po mieście jeżdżą specjalne autobusy, które zatrzymują się przy najważniejszych zabytkach. Dla posiadaczy JR pass’ów, są one darmowe. Stacja początkowa znajduje się na JR Hiroshima Station.

Hiroshima Prefectural Art Museum.

Dla nas pierwszym przystankiem podczas zwiedzania miasta było Hiroshima Prefectural Art Museum.

Oboje uwielbiamy sztukę, więc zawsze chętnie odwiedzamy tego typu przybytki.

To muzeum jest szczególnie ciekawe z tego powodu, że można tam obejrzeć bardzo dużo dzieł artystów wywodzących się właśnie z Hiroszimy.

Natkniemy się na obrazy takich malarzy jak Kobayashi Senko, Minami Kunzo, Ai – Mitsu, czy też Kodama Kibo, którzy malowali w bardzo zachodnim, jak na mój gust, stylu.

Ciekawymi eksponatami są też porcelanowe konie.

Imari – yaki to ogólna nazwa produktów z porcelany, wytwarzanych głównie w miejscowości Arita, od XVII wieku. Ich nazwa pochodzi od portu Imari, z którego duża ich część była transportowana dalej.

Swego czasu Dutch East India Company eksportowała wiele Imari – yaki do Europy i te dwa konie, które można oglądać w muzeum, zostały sprowadzone z powrotem do Japonii, z Francji. Uważa się, że obecnie jest ich na świecie zaledwie pięć.

Shukkeien Garden.

W dalszej kolejności, udaliśmy się do Shukkeien Garden, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć typowy, japoński ogród.

Jest to bardzo zaciszne miejsce, w sam raz na spacer z dala od zgiełku miasta.

Dla mnie jednak, największą atrakcją stały się kolorowe i bardzo zachłanne na jedzenie karpie, których w stawach pływają dziesiątki, jeśli nie setki.

Ogród został zaprojektowany w 1620 roku przez Soko Ueda, ale uległ ogromnym zniszczeniom po zrzuceniu na miasto bomby atomowej. Wiele osób schroniło się w nim tuż po wybuchu i niestety zmarło, zanim dotarła do nich pomoc medyczna. Ich szczątki pochowano na terenie ogrodu.

Hiroshima Castle.

Naszym następnym przystankiem był Hiroshima Castle.

Zamek jest bardzo ładny z zewnątrz, a usytuowanie na lekkim podwyższeniu ponad fosą sprawia, że prezentuje się naprawdę pięknie. Wewnątrz nie zobaczymy jednak oryginalnych wnętrz, gdyż zamek został zrównany z ziemią przez bombę atomową i odbudowany dopiero w 1958 roku.

W związku z tym, w środku znajduje się wystawa muzealna. Możemy dowiedzieć się z niej m.in. o historii i różnych rodzajach zamków japońskich.

Do dyspozycji odwiedzających, są też stroje i nakrycia głowy, w które można się do woli przebierać, co uważam za świetny pomysł.

Z najwyższego, piątego poziomu, można natomiast podziwiać panoramę miasta, która nie jest jednak zbyt imponująca.

Dużo większe wrażenie zrobił na mnie spacer wzdłuż fosy okalającej zamek i widoki, jakie można obserwować właśnie z poziomu wody. Z tej perspektywy, zamek prezentuje się najlepiej i naprawdę warto usiąść na jednej z ławeczek i nacieszyć oczy tą cudną scenerią.

A aby udać się nad fosę, najlepiej po drodze zahaczyć jeszcze o świątynię i inne zamkowe zabudowania, w tym bramę główną i most.

Nasz nocleg.

Będąc w Hiroszimie, zatrzymaliśmy się w hostelu Guest House Carpe Hiroshima Koi. Jest to maleńka miejscówka i bardzo skromna, ale właściciel jest miły, przyjazny i chętnie udziela wszelkich informacji.

Aby wejść do środka, trzeba się przecisnąć wąską szczeliną między innymi budynkami, ale ogólnie lokalizacja jest naprawdę dogodna. Hostel znajduje się bowiem tuż obok JR Nishi Hiroshima Station, skąd z łatwością dojedziemy do JR Hiroshima Station. Dla posiadaczy JR Pass’ów, taka przejażdżka jest oczywiście darmowa.

Podsumowanie.

O Hiroszimie będę jeszcze pisać, gdyż tak jak wspomniałam powyżej, udaliśmy się tam, aby odwiedzić miejsca pamięci, a także pobliską wyspę Miyajima, a dzisiejszy post został poświęcony jedynie pozostałym zabytkom miasta.

Już teraz chciałabym jednak zaznaczyć, że Hiroszima to jedno z tych miejsc w Japonii, które będę wspominać najlepiej.

Miasto zrobiło na mnie ogromne wrażenie i czułam się tam bardzo dobrze. Nie do końca potrafię to nazwać, ale jest w nim coś niezwykłego i uważam, że naprawdę warto je odwiedzić.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*